Metamorfozy

Cele podopiecznych są przeróżne. Redukcja tkanki tłuszczowej, budowa masy mięśniowej, poprawa postawy ciała czy ogólnej sprawności, poprawa samopoczucia, nabranie pewności siebie i zaakceptowanie własnego ciała… Każdy zaczyna z innego poziomu i ma swój określony cel w głowie, dlatego do każdego podchodzę mocno indywidualnie. Staram się pomóc osiągnąć cel w taki sposób, aby podopieczna szczerze polubiła ten proces. By nie był dla niej przymusem czy karą, ale czymś, dzięki czemu czuje się i wygląda lepiej… Dzięki czemu nabiera pewności siebie, z uśmiechem patrzy w lustro, pełna energii wstaje z łóżka, ma lepsze samopoczucie i zdrowie, a po treningu czuje satysfakcję. Staram się przeprowadzić współpracę w taki sposób, aby nauczyć podopieczną zdrowych nawyków, które wprowadzi w swoje życie na stałe. Bo to nie my mamy być dla diety, ale dieta dla nas – najlepsza ,,dieta’’ to taka, którą jesteś w stanie trzymać cały czas. Nie mamy iść na trening z przymusu, ale z czystej chęci i potrzeby. Wtedy to ma sens.
Wiadomo, są chwile załamania i wątpliwości – jesteśmy tylko ludźmi, a nie zaprogramowanymi robotami. Tak jak w życiu – bywają wzloty jak i upadki. Ale to nie ciągłe sukcesy kształtują nasz charakter i samodyscyplinę, a trudne momenty, po których ogarniamy się i lecimy dalej po swoje.
Staram się więc być dla podopiecznych wsparciem, by mogły ponarzekać, gdy potrzebują kopa motywacji lub po prostu, gdy chcą porozmawiać, dlatego jestem z nimi w stałym kontakcie. Wiadomo, jako trener wymagam zaangażowania, bo od tego jestem – samo rozpisanie planu nic nie da, trzeba włożyć w to wszystko serducho i ciężką pracę by rzeczywiście osiągać efekty, a ja jako trener czuwam nad tym, by było to zdrowe i skuteczne. Ale staram się też być w tym całym procesie wyrozumiała i empatyczna. Chcę, by podopieczne uwierzyły w siebie i swoje możliwości, bo tak naprawdę jedynym limitem są one same.
Każdy ma swoje tempo. Niektórym idzie szybciej, niektórzy potrzebują więcej czasu, aby osiągnąć zamierzony efekt. Ale czas i tak upłynie! Zrezygnowanie z celu nie przybliży Cię do jego osiągnięcia. Na sukces trzeba zapracować, bo nic samo nie przyjdzie…
Podsumowując: cieszę się, gdy widzę zadowolenie swoich podopiecznych oraz zmieniające się ich podejście do siebie. Gdy czytam, że ich życie zmieniło się o 180 stopni… Gdy oglądam zdjęcia z raportów, gdzie stoją uśmiechnięte, wyprostowane i widać, że zdecydowanie pewniejsze siebie… To daje mi niesamowitą radość. Moja praca to moja pasja, więc każdy progres podopiecznej – mniejszy czy większy – to kolejna cegiełka mojego spełnienia.

Masz jakieś pytanie?
Skontaktuj się ze mną!